Hashimoto to nie wyrok! Moja historia.

Hashimoto, inaczej autoimmunologiczne przewlekłe zapalenie tarczycy, to choroba trudna do zdiagnozowania. Dlaczego? Ponieważ daje objawy, które można przypisać do wielu innych chorób. Są to m.in.: uczucie zimna, sucha skóra, wypadające włosy, przybieranie na wadze, bóle głowy, złe samopoczucie, stany depresyjne, senność, zaburzenia pamięci, łamliwe paznokcie, kłopoty z oddychaniem czy kołatanie serca, problemy z zajściem w ciążę i donoszeniem jej. Dlatego jeśli rozpoznałaś (piszę zwracając się do kobiet, ponieważ ta choroba w większości dotyka właśnie ich, stosunek zachorowań – jeden mężczyzna do 4 kobiet) któreś z symptomów nie zwlekaj i zrób badania tarczycy. Ale najpierw przeczytaj ten post do końca.100_0790Na Hashimoto leczę się od ponad 7 lat. O chorobie dowiedziałam się przypadkiem i z perspektywy czasu wiem, że objawy pojawiły się znacznie wcześniej. Trafiłam do lekarza, który kompletnie mnie zignorował. Przepisał leki i kazał je brać do końca życia. Powiedział też, żebym uważała na to co jem, bo już zawsze będę miała problemy z wagą i ciężko będzie mi schudnąć. No i stało się tak jak w większości tego typu przypadków. Uwierzyłam w to wszystko i pogrążałam się w chorobie. Wszystkiego dowiadywałam się z Internetu, bo żaden lekarz nie wytłumaczył mi dokładnie na czym ta choroba polega. Im więcej czytałam, tym bardziej utożsamiałam się z Hashimoto. Potrafiłam przez tydzień nie wychodzić z łóżka, bo miałam stany depresyjne, płakałam nawet na reklamach w telewizji, byłam zła i rozdrażniona. Nie miałam siły na nic. Pojawiły się problemy z wagą. Przed zachorowaniem ważyłam 51 kg. W momencie diagnozy 63kg, a w kulminacyjnym punkcie ponad 70 kg. Co przy moim wzroście 163 cm stanowiło ogromny problem. I jeszcze komentarze znajomych, którzy spotykali mnie po dłuższym czasie i pytali: „Boże co Ci się stało”. To było straszne.IMG_0055Pewnego razu postanowiłam, że nie chcę tak żyć. Nie chcę czuć się gorsza tylko dlatego, że przypałętała się do mnie jakaś choroba. Zastanawiałam się co mogę zrobić. Naturalnym dla mnie było, że muszę przejść na dietę i zacząć się ruszać. I tak robiłam. Chudłam 2 – 3 kg i z powrotem tyłam 5. I tak trwało to kilka lat. Ale nie poddawałam się i próbowałam ciągle nowych możliwości. Aż pewnego razu zetknęłam się z coachingiem. Wzięłam udział w kilku sesjach i powoli zaczęłam uświadamiać sobie gdzie leży problem. Za bardzo uwierzyłam w to, że ja to choroba! Coaching pomógł mi zrozumieć, że miałam problem na poziomie tożsamości. Zaczęłam to zauważać jak podczas czytania różnych for internetowych poświęconych chorobom tarczycy osoby piszące tam przy powitaniu pisały np. : „Cześć Hashimotki”. Miałam wtedy ochotę krzyczeć i rozwalić komputer. Jakie Hashimotki? Ja nie jestem żadną Hashimotką! Jestem Kamilą, kobietą, narzeczoną, matką, coachem, trenerem, przyjaciółką, siostrą, córką, człowiekiem! Ale nie Hashimotką! Doszłam wtedy do wniosku, że choroba to nie ja. Ona stanowi tylko ułamek mojego życia. Poza nią mam inne ciekawsze rzeczy, które zajmują mnie na co dzień.I to był przełom. Dzięki pomocy coacha poukładałam sobie w głowie moje podejście do choroby. Od tamtej pory jestem zupełnie innym człowiekiem. Schudłam 20 kg. Ale najważniejsze dla mnie było to, że zaszłam w ciążę i urodziłam zdrowego synka. Mam mnóstwo energii i czuję, że mogę góry przenosić. Wzięłam odpowiedzialność za swoje życie i to ja o nim decyduję. Ja tez mam gorsze dni czy słabsze samopoczucie. Ale osoby zdrowe też tak mają. Nie przerzucam całej winy za mój stan na Hashimoto.DSCN3324Po tych wydarzeniach sama zostałam coachem. A teraz chcę pomagać osobom, które tak jak ja, borykają się z chorobami tarczycy. Dlatego jeśli czytając to poczułaś, że ten problem dotyczy też ciebie, że zrobiłaś już wiele, ale nie widzisz pożądanego efektu, że chcesz coś zmienić w życiu i zawalczyć o siebie, zgłoś się do mnie na coaching.WP_20140702_067Pokaż znajomym: