Moja metamorfoza – dobiegłam do celu:)

Kiedyś już pokazywałam te zdjęcia publicznie. Kiedyś wstydziłam się pierwszego zdjęcia i tego jak wyglądałam. Dziś się nie wstydzę, bo to pokazuje mi jaką drogę przeszłam.🏃💪Zdjęcie nr 1Rok 2010. Dwa lata po zdiagnozowaniu choroby. Etap – wystarczą Pani tylko leki, raz dziennie, nic się nie da z tym zrobić.Zdjęcie nr 2Rok 2014. Etap – cztery lata szukania własnej drogi, własnych sposobów na pozbycie się objawów, eksperymentowania z dietą itp.Zdjęcie nr 3Rok 2017. Dwa lata po porodzie. Do stanu z 2014 r. brakuje mi jakiś 4 kg:)Nie piszę tego, żeby się pochwalić (no dobra to też 😁), ale po to, żeby pokazać, że się da. I że w tym wszystkim to nie kilogramy są najważniejsze. Utrata kilogramów jest tylko skutkiem ubocznym przemiany. Przyjemnym co prawda, ale najważniejsza jest świadomość siły charakteru. Piszę to też do Ciebie. Do tych wszystkich osób, które do mnie piszą, z którymi mam okazję rozmawiać i które tak bardzo potrzebują wsparcia. Ja dałam radę, to i Ty dasz❗️❗️💪💪💪A jak Ci się wydaje, że nie dasz, to wiesz gdzie mnie szukaćPokaż znajomym: